Rozdział I
Byl 2 sierpnia pewien 19 letni blondyn siedzial u siebie w pokoju. Siedzial na luzku, slyszl swoja mame ktora ganial ojca zeby przywalic mu patelnia. Nie wiedzial o co tym razem sie popsztykali bo dobiero wstal. Wiedzial ze jak wyjdzie to wszystko ucichnie. Wyszedl od siebie z pokoju w niebieskiej piżamie w zielone zabki. Szedl prostym korytazem, zsedl po schodach skrecil w prawo i byl w salonie polonczonym z kuchnia. Postal chwile i przygladal sie calemu zajsciu, po chwili jego matka Kuchina zorientowala sie ze jej syn Naruto stoi jakby nigdy nic:
-O, synku w końcu wstales- Kushina stala nad swoim mezem Minato z patelnia w rece.
-Czesc, no wstalem i jakie ,,w koncu" przeciez jest 9:00 ??
-Nie jest 11:45-Powiedzial Minata wskazujac na zegarek.
-Acha... Co!?!? JA MIALEM BYC DAWNO NA LOTNISKU!!!-wydarl sie Naruto i chcial juz leciec na górę, ale jego ojciec go zatrzymal.
-Po co ty maialbys byc na lotnisku?!?!-spytala sie matka blondyna
-Bo... Kojarzysz te dwie dziewczyny kture pod koniec gimnazjum wyjechaly za granice??-powiedzial Naruto i nikt nie zauwazyl jak sieostra Naruto wchodzi do kuchni.
-To jedna z tych dziewczyn o ktorych mowisz przez sen- Powiedziala Akane i szybko podeszla do lodowki.
-Haha... Bardzo smieszne, ale wlasnie te dwie dziewczyny przylatuja dzisaj i mialem z Sasuke skoczyc i ich odebrac-powiedzial Naruto myslac nad przyszlol tortura dla siostry.
-Nasza mala zabcia sie zakochala-powiedziala Kushina i przytulila Naruto.
-Ta komiczne, ale ja sie nie zakochalem raczrej Sasuke-zasmial sie Naruto.
-To co braciszku kiedy mam sie szykowac zeby byc ciocia??-dalej ciognela temat.
-Ty sie odczep, mamo mozesz mnie puscic, tato mam prośbę porzyczysz mi samochud?-powiedzial Naruto z blagalnym spojrzeniem.
-Nie, po pierwsze nie masz prawa jazdy, po drugie nawaet jak bys je mial nie dam ci go-powiedzial stanowczo Minato
-Dobra czyli trzeba dzwonic do Sasuke-Powiedzial i pobiegl szybko sie ubrac, chcial juz dzwonic do Sasuke, ale on do niego szybciej zadzwonil:
-Halo?
-Czesc idioto-odezwal sie Sasuke
-Hej co tu taki pokojny przeciez o 11:30 mielismy byc na lotnisku po Sakure i Hinatke-powiedzial Naruto
-Ta wlasnie, w tej sprawie dzwonie Sakura zadzwonila do mnie i powiedziala ze jest opuzniony lot i beda o 14:00-powiedzial Sasuke.
-Acha, czyli spokojnie moge zjesc sniadanie-powiedzial z slyszalnym zadowoleniem
-Taaaa, a wiesz gdzie dziewczyny beda mieszkac?-spytal sie Sasuke.
-Nie a co?
-No, Sakura to moja przyszla sąsiadka, a Hinata bedzie twoja sąsiadka wiec nam sie poszczescilo-powiedzial Sasuke szczesliwy jak male dziecko.
-Czekaj po jednej stronie miszka Yahiko, a po drugiej Konan wiec jak.
-No wiesz w koncu w wakacje Yahiko poprosil Konan o chodzenie, a Hinata to jakas bardzo daleka kuzynka Konan wiec ustompila jej domu- wytlumaczyl Sasuke dalej szczesliwy jak dziecko ktore dostalo cukierka
-Acha, to ja koncze, a tak wogule to ktora godzina?
-Jest 12:45 ja bede u ciebie o 13:20
-Ej, ja moge sam pojechac-powiedzial Naruto
-Tak, najedziesz sie daleko wiem ze nie masz prawka i samochodu ojciec ci nie pozyczy
-Skad wiesz ze ojciec by mi samochodu nie porzyczyl?-spytal sie Naruto.
-Bo stoje za toba i pytalem sie Akane-powiedzial juz nie rozmawiajc przez telefon.
-Jak... ty... przecież... jak ty tu wszedles ze cie nie zauwazylem.
-Po prostu, potrafi sie. No, ubieraj sie twoja mama cie wola na sniadanie-powiedzial Sasuke i zniknol za drzwiami. Naruto sie ubral i zeszedl na dul po drodze minol swojego kuzyna Nagato. Zaczol jesc śniadanie, po chwili pojawil sie Minato, Nagato i Akane:
-I co, kiedy przyjerzdza ta dziewczyna?-spytal sie Minato siadajac na przeciwko Naruto.
-O 13:20 mamy zamiar wyjec...-Naruto nie dokonczyl bo rozlegl sie dzwonek do drzwi. Naruto wstal od stolu i poszedl zobaczyc kto to, otworzyl drzwi i... zemdlał. Przed nim staly dwie dziewczyny, Sasuke slyszac jakis lomot wstal od stolu i poszedl zobaczyc co sie stalo zobaczyl te same dziewczyny i... tez zemdlal. W koncu Akane ruszyla 4 litery i poszla zobaczyc co sie dzieje i... ona nie zemdlala tylko przytulila sie do dwoch dziewczyn, okazalo sie ze to byly Sakura i Hinata:
-W ogóle co wy tutaj robicie?- Spytala sie Akane odchodzac troche do tylu.
-No wiesz, nasza madra Sakurcia postanowila zeby zrobic chlopakom niespodzianke-powiedzial Hinata przygladajac sie Sakurze ktora strzelila focha.
-No, fajna ta niespodzianka, szczególnie ich reakcja-Akane powiedziala to patrzac na dwoch nieprzytomnych chlopakow. Dziewczyny zaciagnely ich po schodach na gore. I do pokoju Naruto.
-Hej, tak wogulle to chlopaki mieli po was jechac na lotnisko co nie?? To co wy tutaj robicie?-Spytala sie Akane siadajac kolo biurka Naruto.
-No mielismy juz dzwonic po Taxi, ale zbiek okolicznosci spotkailismy Ino i nas podwiozla... i bum jestesmy- wytlumaczyla Hinata siedziala na parapecie, a Skura obok na fotelu.
-A... co... sie... dzieje??-Spytal sie Sasuke juz powoli wracajac do swiata zywych.
-O w koncu sie obudziles-Powiedziala Akane.
-Tak..Ty chwila ja chyba zwidy mam-powiedzial Sasuke przycierajac oczy.
-Jesli chodzi o dziewczyn to nie masz zwidow... Dziewczyny zrobily wam to znaczy nam niespodzianke-powiedziala Akane, Hinata podeszla powoli do Sasuke, ale Sakura ja wyprzedzila i sie do niego przytulila. Potem Hinata.
-Okej Hinata... ja ide do domu bo mmusze sie tam ogarnac do przyjazdu rodzicow-Powiedziala Sakura.
-To wiesz co Sakura... moze Sauke si pomoze?-Hinata popatrzyla sie na Sasuke ktory tylko sie zgodzil i wyszli.
-No, no... Widze ze w swatke sie bawisz?-Powiedziala Akane pelna smiechu.
-No co...? Od kod spotkalam Sakure w samolocie to jak spala przez caly lot powtarzala "Sasuke" to nie do wytrzymania... a jak pujdziemy na studia to dopiero nie jedna godzina tylko 24-powiedziala zalamana Hinata. Akane tylko sie smiala.
-Wiesz kto jeszcze mowi przez sen?-spytla si Akane.
-Kto?-w tym momenci Akane ze reka Naruto zaciska sie w piesc. Wiec nie powiedziala, ale glowa pokazywala ze chodzilo o Naruto.
-Acha a wiesz moze mowienie przez sen jest czyms niezwyklym... ja wypilam 2 litry pepsi i jeszcze przebralam sie w piżamę na dodatek zrobilam sobie bardzo dobra kanapke...-Akane aby sie smiala- To jeszzcze nie wszystko mama przez sen zrobila pierogi... Neji mial tylko jedna wpadke, jak byl maly w dzien bawil sie z kolegami w wojsko. A, w nocy wylecial na srodek kuchni i zaczol niby strzelac. Hanabi tez byla dobra to bylo jakis tydzien temu... My sobie oglondamy filmy... no wiesz seans filmowy ona w koncu usnela... Zaczol sie kolejny film aa on wstaje wylancza telewizor idzie do kuchni bieze dzbanek z zimna woda i wylewa na mnie-Akane juz nie wytrzymala i spadla z krzesla.-To jeszcze nic, tata oczywiscie nie chcial sie przyznac wiec wyciagnelam to od mamy... To byly pierz\wsze dni jak ze soba zamieszkali wieczorem normallnie ida spac... A rano mam patrzy na szafe a tatuś spi w najlepsze-juz nawet Akane nie powstrzymywala sie tarzala sie po podlodze.
-Ale jak on tam wszedl?-spytal sie Naruto. HInata aż spadla z parapetu.
-Auc... Wiesz ze ja tego nie wiem-Powiedziala Hinata powoli wstajac. Akane o wlasnych silach wytarzala sie z pokoju.
-Fajnie ze znowu nie zemdlales-Powiedziala Hinata powoli podchodzac do luzka Naruto.
-Taa... ja tez sie ciesze- powiedzial to wstal z luzka. Hinata aby sie do niego przytulila, on odwzajeminil gest.
-Ciesze sie ze juz przyjechala... przyjechalyscie-Naruto szybko sie poprawil, Hinata sie odsunel i zaczela chichotać.
-Dobra, ja bede sie zbierac musze ogarnac dom po imprezie Konan zanim rodzice przyjada.
-Ale jak oni jeszcze nie przyjeczali?
-No, tak bo poprosilam rodzico rzeby puscili mnie wczesniej... potem spotkalam Sakure w samolocie, potem spotkalysmy Ino i jestesmy tu... Proste-powiedzial Hinata.
-To ja chyba u Konan ci musze pomuc... Zrobili taka impreze ze znalezli... czekaj kojazysz brata Ino?
-NO BA... To on wyglada jak dziewczyna jak nie mozna go nie kojazyc
-NO... to wlasnie Deidare znalezli 3 ulice dalej w krzakach przebranego w sukienke i umalowanego-powiedzial Naruto, a hinata tylko sie smiala.
-Dobra skoro byl tam taki ostry "melanż" to nie pogardze pomocą-powiedziala i zeszli na dul.
-Dobra, musimy byc cicho... A i wyprzedzde twoje pytanie, chce sobie oszczedzic rozmowy z rodzicami jak wrócę-Powiedzial NAruto, a Hinata od razu wiedziala o co chodzi.
-Dobra to idziemy-Wyszli szybko z domu i poszli do domu Konan. Po 3 godzinach dom byl ogarniety.
-Dzieki Naruto- Powiedziala Hinata i przytulila blondyna w podzięce.
-A wiesz... niema za co... sam sie przyczynilem do tego burdelu w salonie- Powiedzial ze smiechem.
-Acha, teraz bede wiedziala zeby niedopuszczac cie podczas imprezy do jajek i kociego zwirku...- Oboje wybuchli smiechem. Nagle cos zadzwonilo w stercie walizek i torebek... Hinata szybko skoczyla do tej sterty i zaczela grzebac w poszukiwaniu telefonu... Wziela do reki jakas bluze i przez przypadek rzucila w Naruto. W niej byl jej telefon...
-Hinata mam twoj telefon- Ta szybko wstala i wziela telefo odebrala i...
Po rozmowie:
-Naruto wybierzesz sie ze mna na lotnisko?- Spytala sie Hinata.
-Dobra, ale po co?
-Ach... No bo te torby sa mojej siostry i wzielam je przez pomylke a ona jest na lotnisku z moimi bagazami, potem zostaje do konca wakacji.
-Dobra, ale jest problem jeszcze niemam prawka i nie wiem jak dojedziemy- powiedzial zasmucony blonsyn.
-Tym sie niemartw w garazu jest moj samochud rodzice poprosili Nejiego zeby z naszego starego domu przyprowadzil go tutaj, wiec mozna jechac
Super blog!
OdpowiedzUsuń